Nowenna do św Pawła Pierwszego Pustelnika
W Zakonie Paulinów styczeń to miesiąc poświęcony głównemu patronowi Zakonu – św. Pawłowi z Teb w Egipcie, pierwszemu pustelnikowi. Uroczystość ku czci św. Pawła I Pustelnika poprzedzona jest nabożeństwem zwanym „Pawełkami”. Zapraszamy na duchową podróż wraz ze św. Pawłem I Pustelnikiem.
Pawełki w dniach od 6 do 14 stycznia o godz, 18.00 w Kaplicy św. Pawła I Pustelnika - bazylika - Transmisja w Radiu Jasna Góra
Rozważania także codziennie o godz. 7:20 w Radiu Jasna Góra.
Episodes

Wednesday Jan 14, 2026
Wednesday Jan 14, 2026
DZIEŃ DZIEWIĄTY: Grota Apokalipsy na PatmosAbyśmy odważnie dążyli do miłości doskonałej w duchu Ewangelii
Rozważania: o. Dawid Piskorz OSPPEWolverhampton, Anglia
W ostatnim dniu Nowenny pielgrzymujemy duchowo na grecką wyspę Patmos, do groty Apokalipsy. To tam, niedaleko wybrzeży dzisiejszej Turcji, Chrystus odsłonił umiłowanemu uczniowi wizję ostatecznego zwycięstwa – Niebiańskiego Jeruzalem. Zazwyczaj pielgrzymi nawiedzają tu górujący nad wyspą prawosławny klasztor św. Jana oraz położoną nieco niżej grotę Objawienia. Jej bramę zewnętrzną wieńczy mozaika przedstawiająca Jana dyktującego tekst Apokalipsy diakonowi Prochorowi. Przed samą grotą pielgrzyma wita grecki napis o tej treści: O, jakże miejsce to przejmuje grozą! Prawdziwie jest to dom Boga i brama nieba! (por. Rdz 28,17)
Sama grota Objawienia niewiele zmieniła się od czasów starożytnych, gdy zamieszkiwali w niej pustelnicy. Na sklepieniu widoczne są ślady po trzęsieniu ziemi (por. Ap 6,12), a z sufitu zwisają lampy oliwne. Po jakimś czasie urządzono w niej kaplicę z niewielkim ikonostasem. Przy prawym końcu ikonostasu oznaczono miejsce, na którym leżał św. Jan, gdy ukazał mu się Chrystus. Grota nie jest zupełnie ciemna, gdyż przez niewielkie okno wpada do niej nieco światła. Widać przez nie nawet Morze Egejskie. Wchodząc tam ma się przeświadczenie, że tu stało się coś naprawdę ważnego: miała miejsce wizja, która zamyka całość Objawienia, wypełniając ostatnią księgę Biblii. Co mógł odczuwać wówczas św. Jan? Może wielką radość niczym pasterze mieszkający w pieczarach pod Betlejem? A może ogromną trwogę niczym znużeni uczniowie w Ogrodzie Oliwnym? A może oba stany równocześnie? Jakże trudne zadanie otrzymał umiłowany uczeń Pana: spisać tak wielkie tajemnice używając naszego ograniczonego, ludzkiego języka!
Na tejże wyspie, niedaleko od groty Objawienia, znajduje się też XVII-wieczny klasztor żeński Zoodochos Pigi, co w języku greckim znaczy tyle co życiodajne źródło, a w tamtejszej cerkwi (w nawie, po prawej stronie) umieszczona jest ikona św. Pawła I Pustelnika. Taki mały pauliński akcent na tej świętej wyspie.
W wieczornych Wezwaniach prosimy naszego Patriarchę, abyśmy odważnie dążyli do miłości doskonałej w duchu Ewangelii. Tradycja Kościoła przekazuje nam, że św. Jan Apostoł pozostawił nam nie tylko Apokalipsę, ale także Ewangelię, by wskazywała nam drogę do nieba. Dlatego pielgrzymując dzisiaj duchowo na wyspę Patmos, skierujmy nasze myśli ku ostatecznemu celowi naszej ziemskiej wędrówki. Zastanówmy się, jak postrzegamy niebo. Niektóre z poniższych określeń pochodzą wprost z Biblii, inne zaczerpnąłem ze skarbca Tradycji Kościoła czy doświadczeń mistyków, a jeszcze inne są moimi przemyśleniami. A więc:
Niebo to brak cierpienia, łez, grzechu… to pełnia szczęścia, wielka uczta
Niebo to niegasnące światło, wielka jasność, wszechobecne kolory, połyskujące blaskiem drogocennych kamieni.
Niebo to dużo więcej niż to czego doświadczamy tu na ziemi; jak ciało Zmartwychwstałego Pana, które było doskonalsze niż to ziemskie: uwielbione, przebóstwione. To tak jakby kwadrat stał się sześcianem, kakofonia stała się symfonią, chaos zaczął nabierać kształtów… tak to co niebiańskie nieskończenie przewyższa to co ziemskie.
Niebo to widoki, jakich jeszcze nie widzieliśmy; dźwięki, jakich jeszcze nie słyszeliśmy; smaki, jakich jeszcze nie kosztowaliśmy; kształty, jakich jeszcze nie dotykaliśmy… to zupełnie nowa jakość. Jak sam Pan zapowiedział: Oto czynię wszystko nowe. (Ap 21,5) Podobnie i nasze zmysły duchowe będą udoskonalone, co umożliwi głębsze doświadczanie rzeczywistości i Bożej obecności – większą zdolność postrzegania piękna, prawdy i dobra; w stopniu w jakim jest to niemożliwe tu na ziemi.
Niebo to ponowne spotkanie z bliskimi, ale bardziej doskonałe, bo wszyscy będziemy oczyszczeni z naszych wad i grzechów. W niebie ukaże się nasza magna anima, prawdziwa wielkość naszej Doświadczymy doskonałej harmonii z samym sobą, a następnie z innymi. A więc i relacje pomiędzy nami będą głębsze, bardziej dojrzałe.
Niebo to miłość doskonała. Wiara i nadzieja nie będą już nam potrzebne, ale ciągle będzie królowała miłość: prawdziwa, wierna, ofiarna, wszechogarniająca Miłość. Dlatego wizję nieba najlepiej zrozumieją ci, którzy potrafią prawdziwie kochać.
Wreszcie, niebo to życie wieczne, bez końca, ciągłe uwielbianie Boga wraz z Aniołami i wszystkimi Świętymi. To zjednoczenie z Bogiem, przebywanie w krzewie płonącym, ale nie spalającym się… w TYM, KTÓRY JEST, na całą wieczność.
Kończąc nasze Nowennowe rozważania, życzę sobie i wam, drodzy Współbracia, abyśmy – jak św. Paweł w pustynnej grocie – byli zawsze gotowi na ostateczne spotkanie z Bogiem. Kiedykolwiek ten moment nastąpi… oby Bóg zastał nas przygotowanych. Amen.

Wednesday Jan 14, 2026
Wednesday Jan 14, 2026
Dzień 9
Proszę cię, wyrusz w drogę, jeśli nie sprawia ci to trudności i przynieś płaszcz, który podarował ci biskup Atanazy, by owinąć nim moje ciało.
Dlaczego św. Paweł miał pragnienie spocząć w płaszczu Atanazego? Nie był to gest przypadkowy ani jedynie sentymentalny. Przeciwnie — miał on głęboko symboliczne znaczenie i wyrażał wierność Tradycji oraz nauczaniu Kościoła. Biskup Atanazy był bowiem nieugiętym obrońcą prawdziwej wiary, zdecydowanym przeciwnikiem arianizmu — doktryny, która podważała boskość Jezusa Chrystusa. Z wielką odwagą i determinacją walczył o uznanie dogmatu o współistotności Syna z Ojcem, broniąc prawdy, że Jezus Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym Człowiekiem. Atanazy zmagał się z nauką, która nie chciała uznać w Jezusie Boga, i czynił to nie dla własnej chwały, lecz z miłości do czystej wiary Kościoła. Była to wiara niezmącona ludzkimi kompromisami ani „światowymi” ideami, ale wiara katolicka, taka, jaką Chrystus powierzył Apostołom, a oni przekazali ją kolejnym pokoleniom. Pragnienie Pawła, by spocząć w płaszczu Atanazego, staje się więc wyznaniem jedności z tą wiarą i znakiem głębokiego zakorzenienia w Tradycji Kościoła. Ten gest jest niezwykle wymowny także dla nas, ludzi żyjących w epoce Internetu i nieograniczonego dostępu do informacji. To właśnie tam spotykamy dziś niezliczoną liczbę pseudo-proroków, rozmaitych opinii i „nauk”, które często pozornie brzmią dobrze i pobożnie, a jednak mają niewiele wspólnego z wiarą Kościoła katolickiego. W świecie pełnym sprzecznych głosów, fałszywego nauczania i relatywizowania prawdy rodzi się pytanie: jak się w tym wszystkim odnaleźć? Odpowiedź podpowiada nam postawa św. Pawła. Przez swoją prośbę o płaszcz Atanazego ukazuje on wielką miłość do Kościoła, jego nauczania i Tradycji. Dlatego dziś możemy prosić św. Pawła, aby wypraszał nam dar mądrości i rozeznania, abyśmy nigdy nie zbłądzili na drogach wiary i zawsze trwali wiernie przy prawdzie, którą Kościół niezmiennie głosi od czasów apostolskich.
Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi. (Mt 5,33-37)

Tuesday Jan 13, 2026
Tuesday Jan 13, 2026
DZIEŃ ÓSMY: Grób Pański w JerozolimieAbyśmy przez pokutę życia uczestniczyli w zbawczej miłości Chrystusa
Rozważania: o. Dawid Piskorz OSPPEWolverhampton, Anglia
W ósmym dniu naszej Nowenny przenosimy się duchowo do groty Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Początkowo miejsce to znajdowało się poza murami miasta, prawdopodobnie na terenie dawnego kamieniołomu, który był wykorzystywany przez Rzymian jako miejsce straceń, a przez Żydów jako miejsce pochówku. To właśnie na tym niewielkim wzgórzu zwanym Miejscem Czaszki (hebr. Gulgoleth – Golgota, łac. Calvaria) ukrzyżowano naszego Pana, a nieco niżej złożono Jego ciało w grobowcu Józefa z Arymatei. Obecnie w środku XIX-wiecznej edykuły Grobu Pańskiego znajdują się dwa pomieszczenia: kaplica Anioła oraz właściwa komora grobowa o powierzchni zaledwie 2 m².
Ale ta na wskroś święta grota to nie tylko miejsce Grobu Pańskiego, to także miejsce Jego Zmartwychwstania. Nic więc dziwnego, że jest ona od 2,000 lat najważniejszym miejscem pielgrzymkowym chrześcijan. Jak przekazali nam Ewangeliści, pierwsza pielgrzymka odbyła się w ów pamiętny pierwszy dzień tygodnia, kiedy to rankiem kobiety przyszły do grobu, zastały kamień odsunięty, lecz nie znalazły ciała swego Pana. Potem przyszli tam Apostołowie i inni uczniowie, a za nimi przez wieki niezliczone rzesze pielgrzymów. I tak jest do dnia dzisiejszego.
A co wiemy o śmierci naszego Patriarchy? Św. Hieronim przekazuje, że gdy Antoni wszedł do jaskini, ujrzał martwe ciało Pawła ze zgiętymi kolanami, wyprostowaną głową i wzniesionymi ku górze rękoma. (Św. Hieronim, Żywot św. Pawła I Pustelnika) Zaprawdę, piękny opis świętej śmierci świętego człowieka. Bez wątpienia, Paweł był w chwili śmierci gotowy na spotkanie z Bogiem. I my też umrzemy. Każdego z nas czeka śmierć. Jedynie dokładny dzień naszego odejścia pozostaje przed nami zakryty. Odpowiedzmy sobie dziś na pytanie: Czy jestem dziś gotowy na spotkanie z Bogiem? A jeśli nie, co musiałbym jeszcze zrobić, wynagrodzić? Czy pamiętam w modlitwie o zmarłych z Rodziny, znajomych, Współbraciach?
W naszych codziennych Wezwaniach prosimy św. Pawła, abyśmy przez pokutę życia uczestniczyli w zbawczej miłości Chrystusa. Tę Miłość objawia nam w pełni tajemnica Męki, Śmierci i Zmartwychwstania naszego Pana. By jednak doświadczyć jej mocy, należy najpierw krok po kroku umierać dla siebie, by zacząć żyć dla Chrystusa. A także oczyszczać swoje serce przez skruchę i pokutę za grzechy. Moje grzechy, mimo że są popełniane w teraźniejszości, mają związek z cierpieniem Chrystusa na krzyżu, ponieważ to one są powodem, dla którego cierpiał i umierał w niewypowiedzianych boleściach. Żałujmy więc szczerze za każdy grzech, który na nowo krzyżuje naszego Pana.
Przychodzą mi tu na myśl dwie postacie. Najpierw św. Maria Magdalena: apostołka Apostołów (jak nazywa ją Tomasz z Akwinu) i zwiastunka Zmartwychwstania. Tradycja chrześcijańska ukazuje nam ją również jako pokutnicę, która w grocie Sainte Beume – niedaleko Saint Maximin, gdzie swego czasu posługiwali Paulini – spędza swoje życie, oddając się różnym umartwieniom. Możemy sobie spróbować wyobrazić, jak po wyrzuceniu z niej siedmiu demonów szukała odtąd sposobów, by odwdzięczyć się Panu za tak wielką łaskę. Odtąd wiernie chodziła za Jezusem, usługiwała Mu i była wierna aż po krzyż. Jako pierwsza też udała się do grobu w poranek wielkanocny. Niewątpliwie, to wdzięczna miłość pobudzała w niej ducha pokuty i umartwienia.
A drugą postacią jest św. Ignacy z Loyoli, któremu osobiście wiele zawdzięczam. On też może nas uczyć ducha pokuty. W 1522 roku, schodząc z Montserrat, z sanktuarium hiszpańskiej Czarnej Madonny, Ignacy zatrzymał się w Manresie. Przez jakiś czas (11 miesięcy) mieszkał tak jak pustelnik w grocie niedaleko rzeki Cardoner, prowadząc ascetyczny tryb życia. Nie jadał mięsa, nie pijał wina, nie strzygł się ani nie czesał włosów, nie obcinał paznokci, modlił się po 7 godzin dziennie, także w nocy. (Św. Ignacy Loyola, Opowieść pielgrzyma. Autobiografia, nr 19) Tam też sporządzał notatki, które później znalazły się w Ćwiczeniach Duchowych. Tam niejako dokonało się jego zmartwychwstanie do nowego życia, zgodnie ze słowami Pana: Ziarno musi obumrzeć, aby wydać plon. (J 12,24) Grota w Manresie stała się więc niemym świadkiem jego intensywnej duchowej pracy, a ponadto kolebką duchowości ignacjańskiej dla przyszłych pokoleń.
Drodzy Współbracia, kontemplując dziś tajemnicę Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, zapytajmy samych siebie: Czy świadomość tego, ile zawdzięczam Bogu i ile razy odpuszczał mi grzechy, pobudza mnie do czynienia pokuty; do nowego życia, już nie dla siebie, ale dla Tego, który za mnie umarł? Czy przypadkiem nie utraciłem już zdolności do takiego życia? Prośmy zatem świętych: Marię z Magdali, Ignacego z Loyoli oraz Pawła z Teb: Abyśmy przez pokutę życia uczestniczyli w zbawczej miłości Chrystusa, uproście nam u Boga.

Tuesday Jan 13, 2026
Tuesday Jan 13, 2026
Dzień 8
Prowadząc tę rozmowę, spostrzegli, iż skrzydlaty kruk usiadł na gałęzi drzewa i - lekko z niej fruwając – położył przed ich zdziwionymi oczyma bochen chleba. Po jego oddaleniu się, Paweł powiedział: „Popatrzże, prawdziwie czuły, prawdziwie miłosierny Pan przysłał nam pożywienie. Minęło już sześćdziesiąt lat od chwili, gdy zawsze otrzymuję pól bochenka chleba. Na twoje jednak przyjście Chrystus swoim żołnierzom podwoił porcję”.
Życie św. Pawła uczy nas dziś z wielką mocą, że Bóg nigdy nie opuszcza człowieka w jego codzienności, w zwyczajnych doświadczeniach dnia powszedniego, ani w chwilach, które wydają się całkowicie nieprzewidziane. Historia spotkania Pawła z Antonim ukazuje nam Boga bliskiego, czuwającego i troszczącego się o każdego, kto Mu zaufał. Wizyta Antoniego z pewnością nie była przez Pawła zaplanowana. Pustelnik nie spodziewał się gości. A jednak właśnie w tej niespodziewanej sytuacji objawia się piękno Bożej Opatrzności. Wiele razy także w naszym życiu stajemy wobec wydarzeń, których nie potrafiliśmy przewidzieć i do których nie byliśmy w stanie się przygotować. Często wydaje nam się wtedy, że zostaliśmy pozostawieni sami sobie, że Bóg milczy lub że oddalił się od naszej codzienności. Tymczasem postawa św. Pawła pokazuje nam zupełnie inną prawdę: nawet wtedy, gdy po ludzku jesteśmy niegotowi, Bóg jest gotowy, by zatroszczyć się o wszystko. Nasz Patron z pustelni również doświadczył tej rzeczywistości. Jego życie było proste, surowe i ubogie, a mimo to nie zabrakło w nim niczego, co było naprawdę konieczne. W scenie spotkania Pawła z Antonim możemy dostrzec niezwykłą delikatność i czułość Boga, który poprzez kruka przynosi chleb, troszczy się o potrzeby swoich sług i daje im dokładnie to, czego w danej chwili potrzebują. Patrząc na Pawła i Antoniego, zaproszeni jesteśmy do tego, aby na nowo zaufać Bogu w naszym własnym życiu. Bóg zna nasze potrzeby, nasze lęki i ograniczenia. Wie, że nie zawsze jesteśmy przygotowani na to, co przynosi codzienność. A mimo to nie opuszcza nas ani na chwilę. On sam troszczy się o to, co po ludzku wydaje się niemożliwe do udźwignięcia. Dlatego nie musimy się już lękać. Scena z życia św. Pawła przypomina nam, że Bóg zatroszczy się o wszystko — w swoim czasie i na swój sposób. Naszym zadaniem jest zaufać Mu, tak jak zaufał pustelnik z pustyni, i pozwolić, by Jego opatrzność prowadziła nas nawet przez to, co niespodziewane i trudne.
Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? (Mt 6,25)

Monday Jan 12, 2026
Monday Jan 12, 2026
DZIEŃ SIÓDMY: Grota Archanioła Michała w GarganoAbyśmy nie ulegali pokusie łatwizny życiowej
Rozważania: o. Dawid Piskorz OSPPEWolverhampton, Anglia
Kontynuujemy nasze duchowe pielgrzymowanie zatrzymując się dzisiaj – w siódmym dniu Nowenny – przy podziemnej grocie św. Michała Archanioła na Górze Gargano, w południowo-wschodnim regionie Włoch, zwanym Apulią. Ta naturalna jaskinia to jedno z najsłynniejszych i najstarszych sanktuariów ku czci świętego Michała Archanioła, którego początki sięgają końca V wieku. Św. Michał objawił się tu aż 4 razy: w latach 490 – 493 oraz w 1656. Podczas trzeciego objawienia Archanioł tak oznajmił św. Wawrzyńcowi, miejscowemu biskupowi: Nie jest waszym zadaniem konsekrować zbudowaną przeze mnie Bazylikę. Ja ją założyłem i ja sam ją konsekrowałem. Ale wy także udajcie się do tego miejsca, które jest pod moją opieką. Znajdziecie w niej znaki na skale i mój wizerunek, ołtarz, paliusz i krzyż. Dlatego, od czasu tych nadzwyczajnych wydarzeń, grota ta cieszy się tytułem Niebiańskiej Bazyliki. (A. Żak, Miecz św. Michała Archanioła, 2022)
Wchodząc dziś do Sanktuarium św. Michała, dochodzimy przez wiele zabytkowych kaplic do przedsionka, gdzie rozpoczynają się XIII-wieczne schody prowadzące do groty. Kończą się one portalem, obok którego znajduje się marmurowa tablica, na której czytamy: Pielgrzymie padając pokornie na kolana uczcij tę skałę. Bowiem miejsce, w którym się znajdujesz jest święte. W głębi groty znajduje się świetlisty punkt – wyrzeźbiona w białym
marmurze figura św. Michała Archanioła. Przedstawia ona Wodza niebieskich zastępów w stroju legionisty rzymskiego, trzymającego w podniesionej prawej ręce miecz, a pod jego stopami leży pokonany szatan. Miejsce to pozostawia niezatarte wrażenie na pielgrzymach. Wielu z nich otrzymało tu łaskę nawrócenia, wewnętrznego oświecenia czy cudownego uzdrowienia za wstawiennictwem tegoż Archanioła. Są też tacy – co potwierdza ks. Władysław Suchy, michalita i wieloletni Rektor sanktuarium – którzy mają problem, żeby wejść do tej groty. Zapierają się rękami, toczą ze sobą wewnętrzną walkę, żeby przekroczyć próg sanktuarium. Czasami krzyczą, rzucają się na posadzkę… wyczuwając świętość, duchową obecność Księcia wojsk niebieskich.
Grota w Gargano przypomina mi o obecnym przy naszych klasztorach paulińskich kulcie aniołów. Jak podają nasze kroniki, na początku XVII wieku Bractwa Aniołów Stróżów powstały m.in. na Jasnej Górze, Skałce, Warszawie czy Starej Wsi oraz w prowincji szwabskiej Zakonu. To także przypomnienie, że każdy z nas musi stoczyć walkę o świętość, a aniołowie posyłani są po to, by nas chronić przed niebezpieczeństwami i pomagać w ziemskiej pielgrzymce. A zatem co jest moim duchowym Gargano, miejscem szczególnego zmagania ze złem?
W wieczornych Wezwaniach prosimy św. Pawła, abyśmy nie ulegali pokusie łatwizny życiowej. Pokusa ta może przybierać wiele różnych form, ale często wiąże się z pokusą odrzucenia swojego krzyża: trudności, cierpienia, niezrozumienia. I wielu z nas tej pokusie ulega na różnych etapach swojego życia. Niedawno kanonizowany młodzieniec, Carlo Acutis, tak mawiał: Wszyscy rodzimy się jako oryginały, ale wielu umiera jako kopie. Niech to będzie przestrogą dla nas, abyśmy nie zadowalali się przeciętnością, ale wypłynęli na głębię – głębię miłości.
Tu źródłem inspiracji może być heroiczna w obliczu cierpienia Antonietta Meo. Ta włoska dziewczynka, żyjąca w latach 30-tych ubiegłego wieku, zmarła na raka kości mając niespełna 7 lat. Siostra zakonna, która była jej pielęgniarką w klinice, tak ją wspomina: Pewnego ranka, kiedy pomagałam pielęgniarce w porządkowaniu pokoju Antoniny, wszedł jej ojciec. Pogłaskał ją i zapytał: «Czy bardzo cię boli?» A ona na to: «Tatusiu, ból jest jak tkanina – im silniejszy, tym ma większą wartość». I tu Siostra dodała: «Gdybym nie usłyszała tego na własne uszy, nie uwierzyłabym». Gdy jej choroba postępowała, Antonietta zaczęła pisać krótkie listy miłosne do Pana Jezusa i Maryi, z których większość teologowie zakwalifikowali jako mistyczne. Papież Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności jej cnót i wkrótce może ona zostać najmłodszą kanonizowaną mistyczką. Już teraz wielu pielgrzymów nawiedza jej grób, który znajduje się w Rzymskiej Bazylice Świętego Krzyża Jerozolimskiego. Prośmy więc dziś Świętych Aniołów, Carlo Acutisa, Antoniettę Meo oraz naszego Patriarchę: abyśmy nie ulegali pokusie łatwizny życiowej, uproście nam u Boga.

Monday Jan 12, 2026
Monday Jan 12, 2026
Dzień 7
Po świętym zaś pocałunku Paweł, usiadłszy z Antonim, tak przemówił: „Oto zaniedbane, siwe włosy pokrywają zwiotczałą starością członki tego, którego szukałeś z tak wielkim trudem. Oto widzisz człowieka, który niebawem stanie się prochem. Ponieważ jednak miłość wszystko znosi, proszę cię, opowiedz mi, jak się miewa rodzaj ludzki: czy w starożytnych miastach są budowane nowe domy; jaki władca rządzi światem; czy pozostali jeszcze ludzie, których opanował błąd demonów?”
Jakże przejmująca jest scena opisana w życiu św. Pawła. Widzimy dziś człowieka sędziwego, stojącego u progu śmierci, który całe swoje życie spędził na pustyni, w samotności, trwając w nieustannej modlitwie i kontemplacji Boga. U kresu swej ziemskiej drogi spotyka Antoniego, który – prowadzony natchnieniem Ducha Świętego – odnajduje Pawła. I oto pierwsze pytanie, jakie zadaje Paweł, dotyczy kondycji wiary ludzi mu współczesnych. Już sam ten fakt pozwala nam stwierdzić, że obecność naszego Świętego na pustyni nigdy nie była oderwana od miłości do drugiego człowieka. Bardzo często w naszych rodzinach spotykamy osoby, które oddaliły się od Boga. Wówczas prawdziwa miłość nie pozwala nam spać spokojnie — rodzi w sercu niepokój i skłania do zadawania pytań: co możemy uczynić, aby przyprowadzić ich z powrotem do Boga? Spoglądając dziś na postać św. Pawła, widzimy, że ofiarował on całe swoje życie nie tylko kontemplacji Boga, lecz także gorliwej modlitwie wstawienniczej za swoich braci i siostry, prosząc, aby nie porzucili łaski zbawienia. Możemy więc obrać Pustelnika za naszego patrona i orędownika w miłości wobec zagubionych bliskich. Uczy nas on, że tym, co zawsze pozostaje w naszej mocy, jest modlitwa. Ktoś mógłby pomyśleć, że to „tylko” modlitwa, a tymczasem jest to najwięcej ze wszystkich możliwych czynów. Duchowe zawierzenie Bogu naszych ukochanych znaczy bowiem o wiele więcej niż wszystkie inne dary, jakie moglibyśmy im ofiarować.
Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się! Niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała łagodność: Pan jest blisko! O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. (Flp 4,4-7)

Sunday Jan 11, 2026
Sunday Jan 11, 2026
DZIEŃ SZÓSTY: Kościół Skalny w BudapeszcieAbyśmy czuli się odpowiedzialni za nasz Zakon i jego zadania apostolskie
Rozważania: o. Dawid Piskorz OSPPEWolverhampton, Anglia
W szóstym dniu naszej Nowenny przenosimy się duchowo do groty kościoła skalnego w Budapeszcie (Sziklatemplom). Choć jako Paulini kojarzeni jesteśmy obecnie z sanktuarium na Jasnej Górze i naszym posługiwaniem na ziemiach polskich, to nie zapominajmy, że głoszony przez nas kult Bogurodzicy bierze swój początek z węgierskiej pobożności maryjnej, w której wzrastali naddunajscy pustelnicy, pierwsi Bracia Św. Pawła Pierwszego Pustelnika. To także Paulini węgierscy z klasztoru św. Wawrzyńca pod Budą jako pierwsi, w 1381 roku, pozyskali relikwie swojego Patriarchy z Wenecji. (Z. Rozanow, E. Smulikowska, Jasnogórski obraz «Translatio reliquiae» św. Pawła Pustelnika jako przekaz ikonograficzny do dziejów Zakonu Paulinów. Nasza Przeszłość, tom 31, s. 163)
Jak wiemy, z Węgier Zakon Paulinów najpierw rozprzestrzenił się na obszar Chorwacji, gdzie powstało około 50 klasztorów. Później, za sprawą księcia Władysława Opolczyka, Paulini z węgierskiego klasztoru Marianosztra przybyli do Polski, otrzymując w 1382 roku wzgórze jasnogórskie wraz z niewielkim kościołem pod wezwaniem Matki Bożej. Umieścili w nim, otaczany wielką czcią, Cudowny Wizerunek Matki Najświętszej. Dalej
z Węgier nasz Zakon rozprzestrzenił się w Austrii i Niemczech, znany był także we Włoszech, Francji, Hiszpanii i Portugalii, skąd dotarł aż do Ameryki Południowej wraz z pierwszymi pionierami chrześcijaństwa.
Przejdźmy jednak teraz do budapesztańskiej groty na wschodnim stoku Góry św. Gellerta. Dzieje tego niecodziennego, wydrążonego w naturalnej jaskini kościoła sięgają 1924 roku, kiedy to pielgrzymka kilku Paulinów do sanktuarium w Lourdes zainspirowała ich do stworzenia podobnego miejsca modlitwy na Węgrzech. Idealnym miejscem na to przedsięwzięcie wydawała się opuszczona od lat jaskinia św. Ivána w Budapeszcie. W tym celu podjęte zostały prace remontowe: wejście do groty zostało poszerzone, korytarze powiększone, a w ścianach zaplanowano ołtarze. W rezultacie, kościół skalny bardziej przypomina labirynt trzech niewielkich, połączonych ze sobą grot. W 1934 roku przybyli tu Paulini z Jasnej Góry i pozostali aż do 1951 roku, kiedy to zostali wyrzuceni ze swego klasztoru. Powrócili dopiero w 1992 roku, kiedy to kościół skalny ponownie poświęcono i można było wznowić duszpasterstwo. Dla wielu pielgrzymów to idealne miejsce na spokojną modlitwę i chwilę refleksji. Przyćmione oświetlenie, ściany o różnych kształtach i kolorach tworzą piękną atmosferę.
W naszych Wezwaniach prosimy codziennie św. Pawła, abyśmy czuli się odpowiedzialni za nasz Zakon i jego zadania apostolskie. Jan Paweł II często przypominał nam, że to charyzmat jasnogórski wyznacza posługę całej wspólnoty paulińskiej. I w dużej mierze to prawda. Wielu z nas, dzieląc się historią swojego powołania, przyznaje, że to nie tyle św. Paweł egipski co Maryja Jasnogórska przyciągnęła nas do Zakonu Paulinów. Jednak nasz Zakon to nie tylko Jasna Góra, to nie tylko nasze posługiwanie na ziemiach polskich. Pamiętajmy, że posługując obecnie w różnych częściach świata, na czterech kontynentach, ubogacamy się wzajemnie. Prośmy także o właściwe odczytywanie znaków czasu, abyśmy byli otwarci na podejmowanie nowych zadań apostolskich. Tak było niejednokrotnie w przeszłości, o czym możemy się przekonać zgłębiając historię naszego Zakonu. Wspomnę tu choćby Warszawską Pieszą Pielgrzymkę, dzieło Duchowej Adopcji, Paulińskie Dni Młodych czy Wspólnotę Bł. Euzebiusza.
Dobrze wiemy, że nasza paulińska posługa pełna jest wyzwań: czy to we wspólnotach, czy w duszpasterstwie. Mimo to wszędzie jesteśmy zaproszeni by pozostać wiernymi naszemu powołaniu: i w dużych sanktuariach i w klasztorach i w małych domach zakonnych. Pragnijmy na nowo czerpać inspirację z postaci naszego Patriarchy, którego życie, naznaczone głęboką relacją z Bogiem, może być dla nas nieustającym źródłem duchowej mądrości. Pragnijmy też czerpać inspirację z postaci bł. Euzebiusza i wielu innych świętych, których przykład może nas pociągać i ubogacać. Niech uproszą nam u Boga, abyśmy czuli się odpowiedzialni za nasz Zakon i jego zadania apostolskie.

Sunday Jan 11, 2026
Sunday Jan 11, 2026
Dzień 6
Gdy błogosławiony Paweł liczący już sto trzynasty rok życia wiódł niebiańskie życie na ziemi, i gdy dziewięćdziesięcioletni Antoni przebywał na innym pustkowiu (jak on to sam zwykł twierdzić), przyszła mu myśl, że nie ma oprócz niego żadnego mnicha, który przebywałby na pustyni. Gdy jednak odpoczywał w nocy, zostało mu objawione, że głębiej w pustyni żyje inny mnich, i to dużo lepszy od niego, oraz że powinien pójść, aby go zobaczyć.
W życiu Pawła, choć spędzonym na pustyni, to jednak nie zabrakło doświadczenia braterstwa. To bardzo ważne doświadczenie w przeżywaniu naszej wiary, uświadomienie sobie tego bardzo ważnego faktu, że nikt nigdy nie jest sam. W Kościele jesteśmy wspólnotą, jesteśmy jednym ciałem, jak uczy nas o tym Paweł Apostoł, tak, że każdy z nas ma w Nim swoją konkretną i niezastąpioną rolę: Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami. (1 Kor 12,12.27).
Wspólnota jest bardzo ważna w życiu każdego z nas, przede wszystkim dzięki wspólnocie możemy doświadczać wspaniałego uzupełniania siebie nawzajem i niezmiernie istotnego ofiarowania w miłości. Paweł i Antoni – dwóch wielkich pustelników i ojców życia pustelniczego – okazują się być ludźmi pragnącymi relacji braterskich i przyjaźni. Zatem dziś, patrząc na naszego patrona, św. Pawła Pierwszego Pustelnika, możemy widzieć w nim również przewodnika do budowania naszych ludzkich relacji, relacji i przyjaźni, które będą nas przede wszystkim prowadziły do Jezusa i z Nim jednoczyły.
Z dzisiejszego fragmentu żywota św. Pawła, możemy zauważyć niezmierną troskę Boga o każdego z nas, abyśmy nie byli opuszczeni. Samotność nigdy nie jest oderwana od jedności ze wspólnotą jaką jest Kościół, każde nasze samotne ofiary modlitewne zawsze mają błogosławiony skutek dla naszej rodziny, czy najbliższych z którymi dzielimy nasze życie. Niech św. Paweł dziś pomaga nam mieć większą wrażliwość na nasz udział w mistycznym ciele Chrystusa, obyśmy nigdy nie zapomnieli o naszej odpowiedzialności za każdą i każdego z nas, o tym, że możemy dawać świadectwo lub antyświadectwo.
Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali (J 13, 34-35).

Saturday Jan 10, 2026
Saturday Jan 10, 2026
DZIEŃ PIĄTY: Grota Objawień w LourdesAbyśmy gorliwie głosili chwałę Maryi, Matki naszego Zakonu
Rozważania: o. Dawid Piskorz OSPPEWolverhampton, Anglia
Jako Paulini jesteśmy zakonem na wskroś maryjnym. Dlatego chciałbym, abyśmy dziś przywołali na myśl liczne groty naznaczone obecnością Matki Bożej. Jest ich wiele: Grota Mleczna w Betlejem, Grota Oczekiwania w Maghdouche w Libanie, ale na pierwszy plan wysuwa się grota w Massabielle we francuskim Lourdes.
To tutaj – w naturalnej, skalnej jaskini w cieniu Pirenejów – w 1858 roku Niepokalanie Poczęta wielokrotnie ukazała się ubogiej, prostej i niepiśmiennej czternastolatce. Bernadetta Soubirous w taki oto sposób opisała swoje pierwsze spotkanie z Matką Bożą: Kiedy podniosłam głowę w stronę groty, ujrzałam Panią ubraną na biało. Miała białą suknię, biały welon, w pasie błękitną szarfę i różę na każdym bucie – żółtą, w takim samym kolorze jak łańcuszek Jej różańca. Kiedy, 8 lat później, wyjeżdżała do klasztoru w odległym Nevers, ze łzami żegnała się z grotą: Grota – to było moje niebo. Już jej więcej nie zobaczę. Przyjęła wówczas imię zakonne Maria Bernarda i odtąd starała się naśladować Maryję przez pokorę i posłuszeństwo, prowadząc ukryte życie klasztorne i opiekując się chorymi. Ostatnie pół roku życia spędziła w łóżku, które nazywała białą kaplicą. Pomimo cierpień nie narzekała: Może Maryja pragnie, abym cierpiała? A tuż przed śmiercią, mając zaledwie 35 lat, wypowiedziała te słowa: Widziałam Ją… Jakże była piękna!… Śpieszno mi, by Ją znowu zobaczyć.
Pewnie niejednokrotnie zastanawialiśmy się nad tym jak mamy naśladować Chrystusa. Wielki czciciel Matki Bożej, św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, w książeczce Tajemnica Maryi pisze tak: Rzeźbiarz może wykonać posąg czy portret na dwa sposoby: albo posługuje się swoją zręcznością, siłą, wiedzą i swymi dobrymi narzędziami, by wyrzeźbić tę figurę w twardej i bezkształtnej materii, albo też posługuje się gotową formą. (Św. Ludwik de Montfort, Tajemnica Maryi, 2019, nr 16) Wiemy, że wyrzeźbienie posągu to długi i żmudny proces, nawet dla mistrza. Wymaga to czasu, niesie trudności; czasami wystarczy jedno mylne uderzenie dłutem, by zepsuć całe dzieło. Ten drugi sposób jest zdecydowanie szybszy, łatwiejszy i wygo dniejszy, wymaga niewiele pracy i niewiele kosztów: byle tylko forma była doskonała, według wzoru i byle materiał był odpowiednio podatny.
Otóż, według św. Ludwika, ten drugi sposób wykonania posągu to dobra analogia do Maryi, najcudowniejszego stworzenia Bożego. Maryja jest gotową formą Jezusa Chrystusa. To w jej łonie Syn Boży został ukształtowany w swoim ciele, w swoim człowieczeństwie. A jaki to ma związek z nami? Mówiąc obrazowo, w kategoriach duchowych, jeśli wlejemy samych siebie w tę formę Maryi, jeśli będziemy podatnym materiałem, to Ona ukształtuje nas na doskonały obraz Chrystusa. Otrzymamy wszystkie rysy jej Syna. Obyśmy tylko nie opierali się temu procesowi; obyśmy jej całkowicie zawierzyli: Totus Tuus… tak jak to uczynił św. Ludwik de Montfort, Jan Paweł II i wielu innych.
Nie muszę przypominać, że od samego początku istnienia naszego Zakonu, Paulini otaczali Matkę Bożą szczególną czcią. Już pierwsi pustelnicy uważali Maryję za swoją opiekunkę i orędowniczkę, starając się naśladować jej życie. Była dla nich przykładem czystości, pokory i bezgranicznego oddania się Bogu. I na przestrzeni wieków ten kult maryjny pogłębiał się i rozwijał. Do dzisiaj nasz Zakon posługuje w wielu sanktuariach rozsianych po całym świecie: w amerykańskiej Częstochowie w Doylestown, australijskiej Częstochowie w Penrose Park, afrykańskiej Częstochowie w Centocow, węgierskim Marianosztra, włoskiej Ravennie, niemieckim Altötting, chorwackim Kamensko, słowackim Vranovie czy przede wszystkim na Jasnej Górze, która, jak mówił Jan Paweł II, jest najbardziej newralgicznym punktem duszpasterstwa na całej ziemi polskiej.
W naszych wieczornych Wezwaniach prosimy naszego Patriarchę, abyśmy gorliwie głosili chwałę Maryi. Prośmy o to także św. Bernadettę oraz św. Ludwika. My również potrzebujemy matczynej obecności Maryi w naszym życiu. A doświadczywszy jej opieki, starajmy się szerzyć jej kult – zgodnie z naszym charyzmatem – poprzez gorliwe głoszenie słowa Bożego, rekolekcje, krzewienie modlitwy różańcowej, organizowanie pielgrzymek do miejsc jej poświęconych czy publikacje maryjne. Mówiąc obrazowo, wlewajmy siebie i tych, którym posługujemy w gotową formę Maryi. Niech przez naszą posługę ciągle z nową mocą rozbrzmiewa chwała Matki naszego Zakonu.

Saturday Jan 10, 2026
Saturday Jan 10, 2026
Dzień 5
[…] dostrzegł wewnątrz jaskini obszerne pomieszczenie pod gołym niebem, w którym stara palma rozpościerała swe rozłożyste gałęzie, ukazując lśniąco czyste źródło, którego strumień zaraz po wypłynięciu pochłaniała ta sama ziemia, która go zrodziła […] Umiłowawszy więc to mieszkanie, które w pewnym znaczeniu dawał mu Bóg, Paweł przeżył w nim na modlitwach i w samotności całe życie. Palma zaś dostarczała mu pożywienia i odzienia.
Czy można rzeczywiście przeżyć na modlitwie całe życie? Czy ten piękny opis życia Św. Pawła Pierwszego Pustelnika jest tylko jakąś pobożną legenda? Nie! Przecież Słowo Boże, a konkretnie 1 List do Tesaloniczan, zachęca każdego z nas do nieustannej modlitwy słowami: nieustannie się módlcie (1 Tes 5,17). A więc trwanie na nieustannej modlitwie nie jest niczym innym jak pełnieniem woli Bożej w naszym życiu. Wspaniałym patronem takiej postawy dzisiaj jest dla nas właśnie Paweł Pustelnik. Inne miejsce Biblii podpowiada nam dalej jak możemy wykonać to przepiękne zaproszenie do uświęcenia swojego życia, 1 List do Koryntian mówi tak: Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie (1 Kor 10,31). Tak właśnie spędził swoje życie nasz Patriarcha, który poświęcił nie tylko swoje życie zewnętrzne, o które również zatroszczył się Bóg, ale przede wszystkim oddał Bogu swoje myśli i serce, w których trwała modlitwa. Jedną z modlitw nieustannych, które uświęcają naszą codzienność, podobnie jak czynił to św. Paweł, jest dla nas modlitwa Liturgią Godzin o której pięknie uczy nas Kościół w Konstytucji o Liturgii Świętej w punkcie 84: Zgodnie ze starożytną tradycją chrześcijańską liturgia godzin jest tak ułożona, aby przez uwielbienie Boga uświęcała wszystkie pory dnia i nocy. […] Jest to ponadto modlitwa, w której Chrystus wraz ze swoim Ciałem zwraca się do Ojca. Zatem patrząc dziś na to wspaniałe rozmodlone serce Pustelnika, możemy odkryć w nim również drogowskaz dla nas do codziennej modlitwy. Prośmy dziś św. Pawła, aby pomagał nam przeżywać wszystko co w naszym życiu wraz z modlitwą uwielbienia i uświęcenia.
Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. (Mt 6,5-6)






