Nowenna do św Pawła Pierwszego Pustelnika

W Zakonie Paulinów styczeń to miesiąc poświęcony głównemu patronowi Zakonu – św. Pawłowi z Teb w Egipcie, pierwszemu pustelnikowi. Uroczystość ku czci św. Pawła I Pustelnika poprzedzona jest nabożeństwem zwanym „Pawełkami”. Zapraszamy na duchową podróż wraz ze św. Pawłem I Pustelnikiem.
Pawełki w dniach od 6 do 14 stycznia o godz, 18.00 w Kaplicy św. Pawła I Pustelnika - bazylika - Transmisja w Radiu Jasna Góra
Rozważania także codziennie o godz. 7:20 w Radiu Jasna Góra.

Listen on:

  • Podbean App
  • Spotify
  • Amazon Music
  • iHeartRadio
  • PlayerFM
  • Podchaser
  • BoomPlay

Episodes

Friday Jan 09, 2026

DZIEŃ CZWARTY: Naddunajska Grota Bł. EuzebiuszaAbyśmy przez zachowanie ślubów zakonnych upodabniali się do Chrystusa
Rozważania: o. Dawid Piskorz OSPPEWolverhampton, Anglia
W czwartym dniu naszej Nowenny chciałbym zaprosić Was na duchową pielgrzymkę na Węgry, do groty w górach Pilis, gdzie swego czasu przebywał bł. Euzebiusz. Urodził się on ok. 1200 roku w Ostrzyhomiu (węgierskie Esztergom), w bogatej, chrześcijańskiej rodzinie. Rodzice zadbali nie tylko o jego wiedzę, lecz także o wiarę, zaszczepiając w sercu miłość do Boga, która zaowocowała pragnieniem służenia Mu w kapłaństwie. Włączony do grona kanoników katedralnych w Ostrzyhomiu, Euzebiusz odznaczał się pokorą, umiłowaniem życia modlitwy i niezwykłą hojnością wobec biednych. Troszczył się również o pustelników, którzy przybywali do jego domu po wsparcie. Zachwycony ich stylem życia, za zgodą biskupa i po rozdaniu całego majątku, w 1246 r. rozpoczął z kilkoma towarzyszami życie pustelnicze w grocie na górze Pilis.
Otrzymawszy wizję małych rozproszonych płomyków, które w pewnym momencie złączyły się w jeden ogromny płomień, Euzebiusz postanowił zgromadzić żyjących samotnie pustelników naddunajskich w jedną wspólnotę, zostając jej pierwszym przełożonym. Tak powstał, ok. 1250 roku, klasztor pod wezwaniem Świętego Krzyża. Miał on dwa ołtarze:
 
jeden poświęcony Krzyżowi, a drugi – Matce Bożej, Wielkiej Pani Węgier. Po śmierci Euzebiusza, jego misję kontynuowali jego następcy, a wspólnota stawała się coraz większa.
Powróćmy jednak na chwilę do owej naddunajskiej pustelni Euzebiusza. Była to potrójna grota, położona na wzniesieniu, do której wiodła wąska, stroma ścieżka. A z samej pustelni, jako że była już nad koronami drzew, rozpościerał się malowniczy widok na całą panoramę okolicy, w tym na pobliski Ostrzyhom. Zapewne przypominał on Euzebiuszowi o tym, co zostawił za sobą, wybierając życie pustelnicze. Ale jednocześnie dobrze wiedział, ku czemu zmierza, ustawiając przed swą grotą duży krzyż. Często czuwał przed nim, kontemplując ukrzyżowanego na nim Zbawiciela.
W wieczornych Wezwaniach codziennie prosimy św. Pawła, abyśmy przez zachowanie ślubów zakonnych upodabniali się do Chrystusa. Zgodnie z nauką Soboru Watykańskiego II, śluby zakonne – czystości, ubóstwa i posłuszeństwa – są wyjątkowym sposobem na naśladowanie Chrystusa i życie według Ewangelii; pozwalają czynić radośnie postępy na drodze miłości. (Lumen Gentium, nr 43)
Ślub czystości jest potężnym znakiem, że można zrezygnować z piękna Sakramentu Małżeństwa i świadomie wybrać bezżenność dla królestwa niebieskiego. (por. Mt 19,12) W obłąkanym nieczystością i rozwiązłością seksualną świecie, zakonnik pragnie dbać o czystość ciała i serca, jego piękno, świętość i godność.
Ślub ubóstwa jest potężnym znakiem, że można zrzec się nadmiaru dóbr materialnych, by skupić się na sprawach duchowych. W świecie chorobliwie nastawionym na zysk i wydajność, zakonnik chce pokazać, że prawdziwe szczęście nie tyle zależy od posiadania, co od relacji z Bogiem i drugim człowiekiem. Chodzi o to by, jak powtarzał św. Jan Paweł II, bardziej być, niż mieć.
A ślub posłuszeństwa jest potężnym znakiem, że można zrzec się własnego wyobrażenia życia i mieć odwagę, by żyć zgodnie z wolą Bożą. Gdy wielu żyje według własnych wyobrażeń, realizując wyłącznie swoje plany, zakonnik pragnie być bardziej dyspozycyjnym dla służby Bogu, który mówi przez przełożonych.
Mówiąc w wielkim skrócie, śluby zakonne to odpowiedź na miłość. W XXI wieku każdy z nich jest szczególnie trudny, bo miłość jest zagrożona. Często wygrywa z nią egoizm, hedonizm, materializm, pycha, władza… Dlatego życie radami ewangelicznymi wymaga konkretnej pracy nad sobą. Ale, co najważniejsze, pomaga nam upodobnić się do Chrystusa: czystego, ubogiego i posłusznego woli Bożej. To tak jakby ci, którzy chcą naśladować swego ukrzyżowanego Pana, pozwolili się przybić do krzyża gwoździami trzech ślubów. Prośmy zatem naszego patriarchę, św. Pawła oraz naszego założyciela, bł. Euzebiusza: abyśmy przez zachowanie ślubów zakonnych upodabniali się do Chrystusa, uproście nam u Boga.

Friday Jan 09, 2026

Dzień 4
Oczekując zaś końca prześladowania, dobrowolnie przyjął to, do czego zmusiła go konieczność. Posuwając się natomiast do przodu i coraz częściej postępując w ten sam sposób, napotkał kamienną górę, u podnóża której znajdowała się stosunkowo niewielka jaskinia, którą zamykał głaz.
Dobrowolnie przyjął to do czego zmusiła go konieczność – te słowa mogą wzbudzać w nas wiele zrozumienia. Przecież kto z nas nie spotkał się z wydarzeniem w życiu, którego zwyczajnie się nie spodziewał, a nawet nie chciał. Czy choroba, może jakieś inne trudne doświadczenie mogą być nazwane przez nas jako wydarzenia chciane? Myślę, że zdecydowanie nie! No właśnie wiele razy w naszej codzienności musimy się spotykać w sytuacjami nie chcianymi, które potrafią czasami stanowić większość naszego dnia. Czy zawsze udaje nam się z wiarą przyjąć wszystko co nas spotyka, czy potrafimy podjąć każde trudne wydarzenie w kontekście wielkiego planu zbawienia naszego życia, jaki Bóg ma wobec nas? W książce „Człowiek w poszukiwaniu sensu” autorstwa Wiktora Frankla, człowieka, który przeżył obóz zagłady Auschwitz, padają takie słowa na temat cierpienia, czyli wydarzenia niechcianego: Cierpienie w pewnym sensie przestaje być cierpieniem w chwili, gdy nada mu się sens, choćby sens ofiary. Owego dnia udało mi się jednak zmienić jego nastawienie do własnego nieodwracalnego przeznaczenia; od tamtej pory potrafił przynajmniej dostrzec w swoim cierpieniu jakiś sens. Taki sens odkrył również św. Paweł Pierwszy Pustelnik w konieczności odsunięcia się na pustynie, które zapewne mogło wiązać się z niemałym cierpieniem. Musiał pozostawić swoją siostrę, swoje wszystkie bogactwa jakie przekazali mu rodzice w spadku i prawdopodobnie szanse na karierę społeczną, skoro był wykształconym człowiekiem. Tracąc to wszystko z konieczności nie utracił sensu i jak czytamy w jego żywocie: Dobrowolnie przyjął to do czego zmusiła go konieczność. Odnalazł sens, ponieważ życie, które miał uczynił swoim i tam, gdzie był odnalazł Boga. Otóż Bóg jest w tym co jest a nie w tym co powinno być! Dziś prośmy św. Pawła Patriarchę Zakonu Paulińskiego, abyśmy potrafili przyjmować z radością nasze życie i w tym co nas spotyka odnajdywali sens i na końcu samego Boga.
Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». (J 14,6-7)

Thursday Jan 08, 2026

DZIEŃ TRZECI: Egipska Grota Św. Pawła PustelnikaŚw. Pawle, wzorze wytrwałości na obranej drodze życia
Rozważania: o. Dawid Piskorz OSPPEWolverhampton, Anglia
 
Na naszej nowennowej pielgrzymce nie mogło zabraknąć tej groty – skalnej pieczary św. Pawła. Gdy opuścił on dolną Tebaidę i przemierzał Pustynię Arabską, rozciągającą się pomiędzy Nilem a Morzem Czerwonym, młody Paweł natknął się tu opatrznościowo na rozległą jaskinię na płaskowyżu Galala. W jej wnętrzu – jak przekazuje nam św. Hieronim – ujrzał palmę o rozłożystych liściach oraz bijące źródło czystej wody, co wydało mu się odpowiednim miejscem na mieszkanie. A nade wszystko, dobrym schronieniem przed palącym egipskim słońcem. Z czasem Paweł zrozumiał, że oto odnalazł swój własny mały kawałek raju, gdzie może przechadzać się «solus cum Deo solo», jak u zarania ludzkości czynił to biblijny Adam w Edenie. (K. Kalinowska, Boży Płomień, 2020, s. 65)
Ale, jak możemy się domyślać, takie życie to nie sielanka. Nasz Patriarcha przez 90 lat, dzień za dniem, doświadczał typowych trudności pustynnego życia: ekstremalne temperatury, piaszczyste burze, ograniczona roślinność czy rojące się skorpiony. Pomimo tego trwał na obranej drodze życia, starając się wiernie naśladować Chrystusa, pielęgnować mocną i żywą wiarę, umiłować samotność, trwać na modlitwie i pokucie… a przez to konsekwentnie przygotowywał się na ostateczne spotkanie z Bogiem. Możemy powiedzieć, że
 
stał się pierwszą iskrą wielkiego ognia miłości, którym zapłonęła najpierw egipska pustynia, a dziesięć wieków później dalekie naddunajskie lasy. I ten ogień płonie aż po dziś dzień.
Jak twierdzą mnisi z egipskiego klasztoru św. Pawła I Pustelnika, już wkrótce po jego śmierci wokoło groty utworzono klasztor. Był on wielokrotnie atakowany przez Beduinów, dlatego w VI wieku, z inicjatywy cesarza Justyniana, wybudowano mury obronne dla ochrony mieszkających tam zakonników. Dobudowano również twierdzę, a w niej kaplicę poświęconą Matce Bożej. Ostatni atak Beduinów miał miejsce w XVII w., kiedy to wszystkich mnichów wymordowano, a klasztor został spalony. (The Monastery of St Paul, Eastern Desert – Egypt, 2002, s. 30) W XVIII w. klasztor został przywrócony i obecnie przebywa tam kilkudziesięciu mnichów koptyjskich. Można w nim nawiedzić kościół z podziemną kaplicą (grotą) św. Pawła, której ściany pokrywają XIII-wieczne freski, a także źródełko oraz zabytkowy refektarz z IV wieku.
W historii Kościoła św. Paweł uznawany jest za pierwszego pustelnika, a egipski klasztor mu poświęcony za jeden z najstarszych na świecie. Święty Tebańczyk znalazł licznych naśladowców, nie tylko w Egipcie, przyczyniając się do rozwoju życia eremickiego w całym basenie Morza Śródziemnego. W XIII wieku, właśnie tego świętego obrali na swego patrona pustelnicy powstającego wówczas na Węgrzech nowego zakonu – Zakonu Braci Św. Pawła I Pustelnika.
Jako jego duchowi synowie, odkrywajmy i my ciągle na nowo jego dziedzictwo. W wieczornych Wezwaniach wspominamy św. Pawła jako wzór wytrwałości na obranej drodze życia. Niech inspiruje nas do coraz głębszego umiłowania samotności, modlitwy i całkowitego oddania się Bogu. A także do ciągłego nawracania się. W Starym Testamencie istotę nawrócenia oddaje hebrajskie słowo szub, oznaczające zmianę kierunku marszu, zawrócenie. W Nowym Testamencie mamy dwa greckie słowa: metánoia – przemiana myślenia, zmiana umysłu oraz epistrofe – zmiana postępowania, stylu życia. A więc chodzi o taką zmianę naszego myślenia, która zaowocuje zmianą naszego postępowania.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. (Mk 1, 15) To pierwsze publiczne słowa Pana Jezusa, inaugurujące Jego misję. Ileż razy słyszałem je z ambony, w konfesjonale; ile razy wygłaszałem je innym, ile razy rozważałem w trzeciej tajemnicy światła… Czy jednak odbieram to wezwanie Chrystusa jako skierowane naprawdę do siebie? Czy może uważam, że to inni potrzebują nawrócenia bardziej niż ja? Nawrócić się – albo powrócić do pierwotnej miłości – zdoła tylko ktoś, kto badając swoje serce uzna, że pobłądził. I w tym może pomóc nam dobrze ukształtowane sumienie oraz praktyka codziennego rachunku sumienia.
Prośmy dzisiaj, aby święty Paweł pustelnik pobudził nas do tego, byśmy realizowali Jezusowe wezwanie do nieustannej przemiany serca, a w konsekwencji do przemiany swojego życia. Św. Pawle, wzorze wytrwałości na obranej drodze życia, módl się na nami.

Thursday Jan 08, 2026

Dzień 3  
Kiedy zaś ten prze roztropny młodzieniec zrozumiał to, zbiegł w górskie pustkowia.
Roztropność św. Pawła objawia się w decyzji, która na pierwszy rzut oka może wydawać się sprzeczna z ideałem męczeństwa. Skoro ucieka przed prześladowaniem, pojawia się pytanie: czy nie powinien pozostać na miejscu, narazić się na więzienie, a nawet oddać życie za wiarę? Jednak Paweł wybiera inną drogę, a jej fundamentem nie jest lęk, lecz głęboka pokora i realistyczne spojrzenie na ludzką słabość. Paweł doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że człowiek, choćby pełen dobrych intencji i wielkich deklaracji, w obliczu skrajnego cierpienia może nie sprostać własnym ideałom. Historia zna wiele przykładów ludzi, którzy zapowiadali heroiczne postawy, lecz gdy przyszło zmierzyć się z bólem, presją psychiczną czy groźbą śmierci, nie potrafili ich udźwignąć. Paweł nie chce wystawiać swojej wiary na próbę ponad miarę. W obawie, że mógłby ulec naciskowi fizycznemu lub psychicznemu i w ten sposób zaprzeczyć Chrystusowi, decyduje się na ucieczkę. Nie jest to jednak ucieczka tchórzliwa ani motywowana chęcią ratowania własnego życia za wszelką cenę. To ucieczka roztropna – nie przed samym prześladowaniem, lecz przed możliwością wyparcia się Jezusa. Paweł wie, że wierność Bogu wymaga nie tylko odwagi, ale także głębokiej świadomości własnych ograniczeń, czyli inaczej pokory. Tę postawę dobrze oddają jego słowa z Listu do Filipian: Zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem (Flp 2,12a). Nie chodzi tu o strach paraliżujący, lecz o odpowiedzialność i czujność, wobec tego, co może zagrozić wierze. Ta postawa pozostaje niezwykle aktualna także dziś. Czasem odejście, wycofanie się czy zerwanie z pewnym środowiskiem nie jest oznaką słabości, ale mądrości duchowej. Bywają sytuacje, relacje czy towarzystwa, w których wiara zostaje wystawiona na nieustanne osłabienie lub zniekształcenie. Wówczas „ucieczka” może okazać się jedynym sposobem, by ocalić relację z Chrystusem. Św. Paweł Pustelnik uczy nas, że prawdziwa odwaga nie zawsze polega na pozostaniu za wszelką cenę, lecz czasem na odejściu, by w ciszy, pokorze i wierności strzec tego, co najcenniejsze: wiary.
Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je. a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. (Mt 10,37-39)

Wednesday Jan 07, 2026

DZIEŃ DRUGI: Betlejemska Grota NarodzeniaAbyśmy umieli modlić się dobrze i wytrwale
Rozważania: o. Dawid Piskorz OSPPEWolverhampton, Anglia
 
Kontynuujemy naszą Nowennę pielgrzymując duchowo do stajenki betlejemskiej – groty Narodzenia. Św. Justyn tak opisał to miejsce (ok. 160 roku): Ponieważ Józef nie znalazł godnego miejsca w wiosce, zatrzymał się w grocie w pobliżu wioski. Gdy się tam znajdował, Maryja wydała na świat Chrystusa i położyła go w żłobie. (Św. Justyn, Dialog z Tryfonem, 78,5, Patrologia Graeca, t. 6, kol. 657) Bez wątpienia, grota betlejemska to jedno z najważniejszych miejsc chrześcijaństwa. Obecnie jest ona umieszczona pod prezbiterium Bazyliki Narodzenia Pańskiego, a samo miejsce, gdzie Pan Jezus przyszedł na świat, oznaczone jest 14-ramienną srebrną gwiazdą, na której widnieje napis: Hic de Virginae Maria Jesus Christus natus est. Nieopodal umieszczony jest kamienny żłóbek. Gdy nadeszła pełnia czasu, Słowo zaprawdę stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. (J 1,14)
Angielski pisarz i apologeta chrześcijański C.S. Lewis, w książce Chrześcijaństwo po prostu, podkreśla zaskakujący charakter tajemnicy Narodzenia Pańskiego. Rozważając sposób, w jaki Syn Boży wszedł w naszą historię, zauważa, że dokonało się to po cichu, z dala od fleszy reflektorów. Przyszedł jako bezbronne Dziecię, narodzone w grocie, w mało znaczącej rodzinie, gdzieś w zapomnianym zakątku Imperium Rzymskiego... Król świata przyszedł na ten świat tak niepozornie, niejako w przebraniu, by dyskretnie przedostać się za linie Wroga. Kontemplujmy więc często to pokorne Narodzenie Syna Bożego… dla mnie i dla ciebie.
 
Wspomnę też, że w kompleksie grot pod kościołem św. Katarzyny Aleksandryjskiej, przylegającym do Bazyliki Narodzenia, znajduje się m.in. grota św. Hieronima. To tu, parę lat po napisaniu Żywota św. Pawła I Pustelnika, św. Hieronim zamieszkał i spędził ostatnie 36 lat swojego życia.
Co zatem wiemy o narodzinach naszego Patriarchy? Otóż Paweł urodził się ok. 230 roku w dolnej Tebaidzie, w Egipcie. Rodzice jego, zamożni chrześcijanie, wychowali swojego syna pobożnie i religijnie. O. Matthias Fuhrmann, paulin austriacki, pięknie to opisuje używając dość barwnego języka: Ze szlachetnych rodziców narodził się jeszcze szlachetniejszy syn… Urodził się jako śmiertelny, ale mający żyć dla nieśmiertelności... Narodziło się dziecię, które było chlubą Świętych, chwałą sprawiedliwych, radością aniołów i ozdobą Pustyni. (M. Fuhrmann, Ozdoba pustyni, czyli żywot św. Pawła Pierwszego Pustelnika, Warszawa 2014, s. 21)
Pomyślmy teraz, mogło nas nie być na świecie… ale jesteśmy. Dzięki Bogu i dzięki naszym Rodzicom. Bądźmy im za to wdzięczni i otaczajmy ich naszą modlitwą. Tak wiele im zawdzięczamy. Dlatego codziennie prosimy Chrystusa, aby wszystkim naszym rodzinom, konfratrom i dobrodziejom obfitych łask udzielić raczył… a zmarłych obdarzył wieczną radością. Okazujmy im naszą wdzięczność, szacunek, pomoc w chorobie czy samotności. Chciejmy też pokutować za grzechy przeciwko IV przykazaniu, za wszelką obojętność i urazy chowane do naszych Rodziców czy krewnych.
W wieczornych Wezwaniach prosimy św. Pawła, abyśmy umieli modlić się dobrze i wytrwale. Tajemnica Bożego Narodzenia, którą dziś rozważamy, skłania nas do kontemplacji i wytrwałej modlitwy. Zapewne znamy wiele różnych definicji modlitwy. Dla św. Augustyna, modlitwa jest spotkaniem dwóch wielkich pragnień: Bożego i ludzkiego. Kiedy te dwa pragnienia się spotykają… zaczyna się modlitwa. Pamiętajmy jednak, że to łaska Boża jest uprzedzająca, a nasze ukierunkowanie ku Bogu jest odpowiedzią na tę łaskę. Wymowne jest tu spotkanie Jezusa przy studni z Samarytanką. (J 4,1-42) Ona pragnie wody żywej, ale Jezus jeszcze bardziej pragnie jej wiary. Najpierw zaszczepia pragnienie w jej sercu i cierpliwie czeka na jej odpowiedź. Tak rodzi się modlitwa.
Tajemnica Bożego Narodzenia uczy nas też pokory, uniżenia. Wymowne jest już samo wejście do tej Bazyliki przez tzw. Drzwi Pokory: małe, niskie drzwi, które mierzą ok. 120 cm. Zostały one celowo zmniejszone, aby uniemożliwić wjazd koni i najeźdźców. A więc najpierw trzeba się schylić, aby wejść do środka kościoła. Potem trzeba uczynić to ponownie, aby niczym owi magowie, oddać pokłon Panu w betlejemskiej grocie. Tak samo w wymiarze ducha. Potrzebujemy modlić się z głęboką świadomością swojej grzeszności, niczym celnik z ewangelicznej przypowieści, a nie z poczuciem własnej doskonałości, jak to czynił faryzeusz. Pamiętajmy, że pokorna i wytrwała modlitwa ma ogromną moc. Prośmy więc naszego Patriarchę: abyśmy umieli modlić się dobrze i wytrwale, uproś nam u Boga.

Wednesday Jan 07, 2026

Dzień 2
Kiedy rozszalała się burza prześladowania, ukrył się w bardziej oddalonej posiadłości wiejskiej. Do czegóż jednak nie popychasz ludzkich serc, o przeklęta żądzo złota?! Otóż, mąż siostry powziął myśl wydania tego, którego powinien raczej osłaniać. Nie mogły odwieść go od tego występku ani łzy żony, ani więzy krwi, ani Bóg, który widzi wszystko z góry. Był zawsze obecny, nalegał, posługiwał się okrucieństwem, jakby było to miłosierdzie.
Organizacja Open Doors, zajmująca się niesieniem pomocy chrześcijanom doświadczającym prześladowań, opublikowała w styczniu 2025 roku raport ukazujący bardzo niepokojącą sytuację na świecie. Z danych przedstawionych w dokumencie wynika, że aż 380 milionów chrześcijan w 78 krajach jest obecnie narażonych na różne formy represji z powodu wyznawanej wiary. Szczególnie dramatyczna sytuacja panuje w 50 państwach uznanych za najbardziej niebezpieczne dla chrześcijan. To właśnie tam prześladowania przybierają najbardziej brutalne formy i dotykają około 310 milionów wiernych.
Dzisiaj czytając kolejny fragment żywota św. Pawła Pierwszego Pustelnika, możemy zauważyć, że prześladowanie dotyka również i jego. To prześladowanie jest o tyle bolesne, że pochodzi ze strony, z której miał prawo oczekiwać ratunku i wsparcia. Właśnie dlatego dziś idąc drogą wiary wielkiego patriarchy Zakonu Paulińskiego możemy odnaleźć w nim dwa wymiary naszej codzienności. Pierwszy to orędownik za wszystkimi prześladowanymi chrześcijanami na świecie, za których dziś również pragniemy się modlić. Natomiast drugi wymiar to nasze codzienne prześladowania, jakie doświadczamy. Prześladowania w domu, w pracy czy w szkole. Może nie tak brutalne i zagrażające naszemu życiu czy zdrowiu, ale z pewnością takie, które odbierają nasz pokój serca i dobre imię. Prześladowanie jest doświadczeniem odrzucenia, które w pewnym sensie jest naśladowaniem drogi naszego Mistrza Jezusa Chrystusa. Tą drogą poszedł również nasz styczniowy patron – św. Paweł Pustelnik. Dlatego dziś możemy modlić się i prosić go, aby stawiał się za nami w doświadczeniach odrzucenia przez przynależność do Jezusa, abyśmy nie zachwiali się w tych momentach w wierze.
Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. (Łk 21,12-13)

Tuesday Jan 06, 2026

DZIEŃ PIERWSZY: Nazaretańska Grota ZwiastowaniaAbyśmy z wiarą przeżywali nasze powołanie zakonne
Rozważania: o. Dawid Piskorz OSPPEWolverhampton, Anglia
Rozpoczynamy naszą Nowennę od duchowej pielgrzymki do Nazaretu, do groty Zwiastowania. Znajduje się ona w dolnym kościele Bazyliki, przypominającym wielką kryptę. Jego sklepienie jest otwarte nad grotą i jak wielka latarnia łączy go z przestrzenią górnego kościoła. Badania archeologiczne ostatecznie potwierdziły, że Grota Zwiastowania oraz inne groty i cysterny znalezione nieopodal wchodziły w skład domostw starożytnej osady. Później otoczenie groty przekształcano w synagogę, kościół bizantyjski, katedrę krzyżowców… (M. Baraniak, Tajemnicze Nazaret – Na styku historii i Biblii, s. 106-107 w: Colloquia Litteraria, t. 30, nr 1-2, 2021)
Ale skupmy się teraz na samej grocie. To tu, mocą Ducha św., dokonała się tajemnica Wcielenia, w której niebo złożyło pocałunek ziemi, a wieczność wkroczyła w historię. Co ciekawe, jako miejsce Zwiastowania zostaje wybrane galilejskie miasto Nazaret. Otóż Galilea jest utożsamiana z krainą pogańską – Galilea pogan (Mt 4,15), a samo Nazaret – Czyż może być co dobrego z niego? (J 1,46). Dla Boga nie stanowi to jednak żadnej przeszkody. Bóg może, a nawet pragnie objawiać swą moc w miejscach, które po ludzku leżą na peryferiach i nie mają żadnego znaczenia.
To w tej grocie Maryja przyjmuje wolę Boga i wypowiada słowa fiat. Nazywa przy tym
 
siebie służebnicą Pańską. Jej postawa służby i dyspozycyjności jest niewątpliwie wynikiem jej żywej wiary. Św. Jan Paweł II w encyklice Redemptoris Mater przyrównuje wiarę Maryi do wiary Abrahama, a przez to ukazuje związek pomiędzy Starym i Nowym Przymierzem w historii zbawienia. Papież tak to ujmuje: W zbawczej ekonomii Objawienia Bożego wiara Abrahama stanowi początek Starego Przymierza, a wiara Maryi przy zwiastowaniu daje początek Przymierzu Nowemu… Podobnie jak Abraham «wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów», tak Maryja uwierzyła, że z mocy Najwyższego, za sprawą Ducha Świętego, stanie się Matką Syna Bożego. (Redemptoris Mater, nr 14)
Otóż Maryja uwierzyła. Czym zatem jest wiara? Wiara jest cnotą, która umożliwia kontakt z Bogiem. Choć niekoniecznie usuwa wszelkie ciemności, trudności; czasami wprost przeciwnie. Maryja jest tu dobrym przykładem. Nie zapominajmy, że żyjąc wiarą, żyła równocześnie w wielkich ciemnościach, była poddawana wielu próbom wiary, nieraz niezwykle trudnym. Taką próbą był niewątpliwie moment Zwiastowania. To prawda, przychodzi do niej anioł, ale zwiastuje rzeczy bardzo niezwykłe. Maryja pyta więc: Jakże się to stanie…, ale zaraz dodaje: Niech mi się stanie według słowa twego. (Łk 1,38) To Maryjne Fiat uczy nas zaufania Bogu. Owe «tak» Maryi przeciwstawia się «nie» wypowiedzianemu Bogu przez szatana i pierwszych rodziców w raju. Ale tych prób w jej życiu było jeszcze wiele. Kolejną było narodzenie Jezusa, w niezbyt przyzwoitym miejscu i w mało ludzkich warunkach. A później prześladowanie Heroda, zagubienie się nastoletniego Jezusa w świątyni… i tak aż po Jego okrutną Mękę i Śmierć krzyżową. Uczy nas to, że wiara, aby stała się mocna, musi być wypróbowana, musi przejść przez wiele burz.
Tak też było w życiu naszego Patriarchy, kiedy w młodym wieku stracił swoich rodziców, uciekał przed szwagrem czy doświadczał trudnego życia na pustyni. To były poważne próby wiary, ale nie wycofał swojego «tak» danemu Bogu. I jak Maryja, tak i święty pustelnik z Teb musiał uczyć się właściwego odczytywania wydarzeń.
Tak też jest i w moim życiu. Niegdyś powiedziałem Bogu «tak» by żyć w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie w Paulińskim Zakonie. Czy ponawiam to swoje «tak» na co dzień? W moim sercu dokonuje się każdego dnia wybór pomiędzy dobrem a złem, prawdą a fałszem, światłością a ciemnością, błogosławieństwem a przekleństwem, łaską a grzechem. Pamiętajmy, że – jak powiada św. Augustyn – Bóg stworzył nas bez nas, ale nie zbawi nas bez nas. Stąd nieustannie pragnie naszej współpracy, naszego fiat.
W wieczornych Wezwaniach do św. Pawła Pierwszego Pustelnika prosimy, abyśmy z wiarą przeżywali nasze powołanie zakonne. Jaka jest więc dzisiaj moja wiara… w tym momencie życia, w którym właśnie się znajduję: czy niczym żar ognia, czy może ledwie tlącym się płomykiem? Prośmy dziś Maryję, z głębi serca, o mocną i żywą wiarę. Prośmy i naszego Patriarchę: abyśmy z wiarą przeżywali nasze powołanie zakonne, uproś nam u Boga.
 
 

Tuesday Jan 06, 2026

Dzień 1
Żyjący w dolnej Tebaidzie Paweł w wieku około szesnastu lat odziedziczył (wraz z zamężną już siostrą) po śmierci obojga rodziców pokaźny spadek. Był młodzieńcem bardzo wykształconym w wiedzy humanistycznej zarówno greckiej, jak i egipskiej. Miał łagodne usposobienie i bardzo kochał Boga.
            Utrata jest doświadczeniem, które dotyka człowieka na różnych etapach życia. Czasami musimy zmierzyć się z utratą pracy, zdrowia, czy jakiejś relacji, niestety i konieczne będzie i zmierzenie się z rzeczywistością utraty kogoś bliskiego. Śmierć ukochanego czy ukochanej zawsze budzą wielkie cierpienie, podobnie dzieje się w przypadku śmierci rodziców. Rodzice to ci którzy dają życie, i bez względu na późniejsze z nimi relacje, utrata matki czy ojca jest świadomie lub nie świadomie bolesna. Dziś wsłuchujemy się w początek opisu życia św. Pawła, który napisał św. Hieronim. Św. Paweł Pierwszy Pustelnik od początku swojego życia dorosłego, świadomego musiał zmierzyć się z rzeczywistością straty i to bardzo poważnej, utracić matkę i ojca w wieku 16 lat jest doświadczeniem bardzo trudnym. Jednak czy to załamało Pawła? Nie, i to głównie dlatego, że jak słyszymy: MIAŁ ŁAGODNE USPOSOBIENIE I BARDZO KOCHAŁ BOGA! Miłość Boga jest jedyną nadzieją człowieka, który przeżywa stratę. Być może to trudne doświadczenie w tak młodym wieku pozwoliło mu później tracić już z wyboru ze względu na jego miłość do Boga. Spoglądając dziś na św. Pawła Pierwszego Pustelnika, chciejmy zobaczyć sens w naszym cierpieniu straty. Możliwe, że często nie zrozumianego przez nas, możliwe, że nie zaakceptowanego, przecież nikt nie lubi tracić. Ale może właśnie to nasze tracenie okazuje się zbawienne dla nas w momentach, kiedy przychodzi nam zmierzyć się ze stratą z wyboru dla królestwa Bożego?
            Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec. (J 12,25-26)

Dzień 9 - brat Andrzej

Tuesday Jan 14, 2025

Tuesday Jan 14, 2025

Ojciec Grzegorz Gyongyosi Dżendżeszi Żywoty Braci Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika.
Brat Andrzej
Boże, Ty sprawiłeś, że święty Pawel, nasz ojciec, na pustyni osiągnął świętość, † spraw przez jego przyczynę, abyśmy rozwijając w sobie ducha modlitwy i służby, * zbliżali się w miłości do Ciebie. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, *Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen

Dzień 8 - brat Trystian

Monday Jan 13, 2025

Monday Jan 13, 2025

Ojciec Grzegorz Gyongyosi Dżendżeszi Żywoty Braci Zakonu św. Pawła Pierwszego Pustelnika.
brat Trystian 

Copyright 2025 All rights reserved.

Version: 20241125